Zamknij

Plan ogólny, czyli marzenia z datą ważności

Poseł na Sejm RP Henryk Szopiński 14:01, 30.11.2025 Aktualizacja: 14:06, 30.11.2025
Skomentuj

W Polsce ziemia zawsze miała w sobie coś magicznego. Kawałek pola, działki czy skrawek na przedmieściach to był nie tylko grunt - to była obietnica. Domu. Inwestycji. Życia, które można zaplanować samemu. I dopóki gmina nie miała miejscowego planu zagospodarowania, decyzja o warunkach zabudowy była jak złoty bilet: „WZ na zawsze”. Można było odłożyć budowę na emeryturę, na lepsze czasy, albo na moment, kiedy kuzyn skończy szkołę budowlaną.

Ale „na zawsze” właśnie odchodzi do historii. Od 1 stycznia decyzje będą ważne tylko pięć lat. Pięć. Lata mijają szybko – zwłaszcza, kiedy człowiek czeka na ekipę budowlaną, która „na pewno wpadnie w przyszłym miesiącu”. Jeżeli złożyłeś wniosek przed 16 października 2025 - masz szansę na bezterminowość. Po tej dacie? Witamy w świecie WZ z terminem przydatności jak na jogurcie.

Równolegle wchodzi nowa era planowania przestrzennego. Każda gmina ma obowiązek uchwalić Plan ogólny do 30 czerwca 2026 roku. Plan ten zastąpi stare, rozmyte „studium”, które służyło raczej jako wskazówka, niż drogowskaz. Teraz będzie to akt prawa miejscowego: twardy, obowiązujący wszystkich, bez wyjątków.

I tu zaczyna się gra: WZ będzie można wydać tylko w granicach wyznaczonych w planie ogólnym. Gmina planu nie uchwali? Od 1 lipca 2026 roku... nie dostaniesz WZ wcale.

Podstawą tych wszystkich zmian jest ustawa uchwalona 7 lipca 2023 roku. Wprowadzenie planów ogólnych zaczęło obowiązywać 24 września 2023 roku, w końcówce rządów PiS i powinno się zakończyć 30 czerwca 2026 roku. Gdy okazało się, że gminy nie wyrabiają i obecny Sejm 5 listopada br przyjął nowelizację, żeby trochę rozładować tę czasową presję.

Nowelizacja faktycznie upraszcza procedury, pozwala szybciej uchwalić plany ogólne. I to dobrze - jeśli za szybkością idzie jakość. Tyle że gminy już teraz puchną od obowiązków. Biura urbanistów pracują do nocy, a mieszkańcy dowiadują się z internetu, że ich działka właśnie wypadła z obszaru przeznaczonego pod zabudowę.

Z jednej strony plan ogólny może uporządkować chaos przestrzenny. Wreszcie ktoś powie: „tu domy, tam łąki; tu przemysł, tam zieleń”. Brzmi sensownie. Środowisko zadowolone, inwestorzy poinformowani, mieszkańcy spokojni.

Ale czy na pewno?

Gminy mają do wykonania gigantyczną robotę. Czas goni, budżety ściskają, a presja rośnie. I jeśli plan ogólny stanie się tylko „obowiązkiem do odhaczenia”, to zamiast ładu dostaniemy szkielet, który przetrwa pokolenia, choć nikt nie będzie wiedział, dlaczego w tym miejscu można, a tam już nie.

Jeśli więc jesteś właścicielem działki – pomyśl już teraz. Sprawdź, czy twoja gmina ma plan ogólny, co on przewiduje - czy działka jest w obszarze dopuszczonym do zabudowy. Warto już dziś sprawdzić, co się z nią stanie, gdy plan ogólny zostanie uchwalony. Czy czeka ją inwestycyjna przyszłość, czy powrót do strefy ciszy i koniczyny?

Warto się zainteresować, bo ta ustawa minimalizuje chaotyczne inwestycje, ale równie mocno ogranicza spontaniczność, marzenia i samodzielność inwestora.

A my? Jako mieszkańcy mamy prawo pytać: czy ten plan to nasz plan, czy tylko plan dla planistów?

(Poseł na Sejm RP Henryk Szopiński)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%